Dwaj ostatni świadkowie Powstania Warszawskiego mieszkają w Kielcach. Władze miasta oddają im hołd
Zaledwie dwóch mieszkańców Kielc może dziś powiedzieć: „byłem tam”. Andrzej Jachymczyk i Jerzy Zawadzki – jedyni żyjący w stolicy województwa świętokrzyskiego uczestnicy Powstania Warszawskiego – co roku goścą w swoich domach przedstawicieli władz miasta. W przeddzień Narodowego Dnia Pamięci Powstania Warszawskiego, który przypada 1 sierpnia, prezydent Kielc wraz z delegacją złożył im wizyty, by podziękować za świadectwo i oddać cześć heroicznej przeszłości.
Kim są dwaj ostatni powstańcy z Kielc?
Andrzej Jachymczyk, pseudonim „Azjata”, urodził się 29 stycznia 1929 roku. W chwili wybuchu Powstania miał zaledwie 15 lat. Walczył na Żoliborzu w składzie 227 plutonu osłony sztabu, utworzonego przez „Bojowe Szkoły” Szarych Szeregów – formacji znanej jako „Szczury Kanałowe”. Pluton wchodził w struktury zgrupowania „Żyrafa II” w II Obwodzie „Żywiciel”.
Jerzy Zawadzki, pseudonim „Mały”, urodził się 23 czerwca 1936 roku. Podczas Powstania miał osiem lat – był jednym z najmłodszych jego uczestników. Działał w służbie pomocniczej przy batalionie „Chrobry I”. Razem z ojcem pomagał wyprowadzać z dawnego getta, z terenu „Gęsiówki”, uwolnionych więźniów. Ochotniczo pełnił służbę na Woli i w Śródmieściu.
Dramatyczne losy wojenne: od walk przez obozy
Po upadku Powstania obaj trafili do niemieckich obozów. Andrzej Jachymczyk został wywieziony do obozu jenieckiego Altengrabow koło Magdeburga. Jerzy Zawadzki – do obozu koncentracyjnego KL Sachsenhausen pod Berlinem. Dla kilkuletniego chłopca oznaczało to piekło na ziemi; przeżył tylko dzięki determinacji i przypadkowi. Obaj wielokrotnie opowiadali o tych doświadczeniach, a – jak podkreślają świadkowie – nawet po latach ich relacje budzą przerażenie i głęboki szacunek.
Po wojnie ich drogi rozeszły się, by ostatecznie spotkać się w Kielcach. Andrzej Jachymczyk kształcił się w Pabianicach, Warszawie i Poznaniu, a do Kielc przeprowadził się w 2010 roku. Jerzy Zawadzki po zdobyciu wykształcenia otrzymał nakaz pracy w Kielcach, gdzie zamieszkał na stałe i założył rodzinę. Obaj dziś mieszkają pod opieką bliskich lub sąsiadów.
Dlaczego ich pamięć jest tak ważna dla Kielc?
Kielce nie były areną bezpośrednich walk Powstania Warszawskiego – miasto leży ponad 100 kilometrów od stolicy. A jednak los sprawił, że to właśnie tutaj zamieszkali dwaj ostatni kieleccy świadkowie tamtych dni. Dla lokalnej społeczności są żywym pomnikiem historii. Ich obecność przypomina, że wydarzenia sprzed ponad 80 lat wciąż mają swoich bohaterów wśród nas. Każdego roku w przeddzień Narodowego Dnia Pamięci Powstania Warszawskiego przedstawiciele magistratu odwiedzają pana Andrzeja i pana Jerzego, by wysłuchać ich wspomnień i zapewnić o wdzięczności mieszkańców.
Spotkania te nie mają charakteru formalnego – to kameralne rozmowy, podczas których powstańcy dzielą się historiami, które – choć wielokrotnie powtarzane – za każdym razem odkrywają nowe szczegóły. Dla młodego pokolenia są bezcenną lekcją o odwadze, poświęceniu i sile ludzkiego ducha.
Informacje przekazał Urząd Miasta w Kielcach.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!